Dzień Zaduszny

Opublikowano Listopad 1, 2014 przez Admin Strony w Aktualności, Wydarzenia
WIECZNY-ODPOCZYNEK

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, tradycyjnie nazywane Dniem Zadusznym zapoczątkował św. Odilon, opat słynnego Masztom benedyktyńskiego w Cluny, we Francji. Ustanowił on to święto w roku 998 dla swojego klasztoru. Rychło jednak tę inicjatywę przejęły inne klasztory benedyktyńskie. Od wieku XIII stało się ono w Kościele rzymskim zwyczajem powszechnym. Na dzień modłów za dusze zmarłych – stąd nazwa święta „Zaduszki” – wyznaczył św. Odilon pierwszy dzień po Wszystkich Świętych. Kościół ten zwyczaj usankcjonował przez wprowadzenie święta Zaduszek do kalendarza powszechnego.

 

Papież Benedykt XV w roku 1915 zezwolił, by każdy kapłan tego dnia mógł odprawić za zmarłych trzy Msze święte. 426f4abf002ab13850927fcfWiara w konieczność zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej za łudzicie grzechy, była obecna już w czasach Starego Testamentu, tam wiec należy szukać źródeł nauki o czyśćcu. Przez czyściec rozumiemy miejsce i stan, w którym dusze sprawiedliwych, które zeszły z tego świata w grzechach powszednich lub nieodpokutowanych jeszcze karą doczesną, cierpią męki, dopóki nie zostaną zupełnie oczyszczone. Chodzi więc o dusze, które zeszły z tego świata w łasce uświęcającej i są w przyjaźni z Panem Bogiem. Nie mogą wszakże wejść do nieba, gdyż mają jeszcze pewne długi do spłacenia Bożej sprawiedliwości. Prawdę o istnieniu czyśćca Kościół ogłosił jako dogmat na soborze w Lyonie w 1274 roku i na soborze w Trydencie (1545-1563). Sobór trydencki orzekł nie tylko istnienie czyśćca, ale także prawdę, że możemy duszom w czyśćcu pomagać.

 

Wielu jednak chrześcijan, źle sobie wyobraża czyściec: jako miejsce ogromnych mąk fizycznych, które dusze czyśćcowe muszą znieść za najmniejsze przewinienie. Czyściec to nie obóz karny, ale to dar dobrego Ojca, który w ten sposób daje nam szansę do wyrównania wobec sprawiedliwości Bożej należnych długów. Chrystus Pan napomina, że nic nieczystego nie wejdzie do królestwa niebieskiego (Mt 12,36). Na innym miejscu Pan Jezus ostrzega, że z każdego nawet słowa, wypowiedzianego daremnie, trzeba będzie zdać rachunek przed Bogiem. W takiej sytuacji, kiedy tak bardzo wiele wypowiadamy słów nie tylko daremnych, ale nawet złych; kiedy tak wiele mamy myśli złych i pożądań; uczynków złych i zaniedbań, jakże problematyczne byłoby nasze zbawienie, gdyby nie było czyśćca.

 

Nie można jednak wyobrażać sobie mąk czyśćcowych jako jedno pasmo zadawanych duszom tortur i mąk. Naturę cierpień dusz czyśćcowych najlepiej wyjaśniła św. Katarzyna Genueńska. Pisze ona, iż męką największą czyśćca jest rozłąka duszy z Bogiem.

 

wszystkich-wiernych-zmarlychDusza na widok świętości Pana Boga i tak wielu okazywanych jej dowodów miłości, ujrzy nagle; jak bardzo była ich niegodna, jak była niewdzięczna. Będzie za wszelką cenę szukała sama miejsca i sposobu, by się oczyścić, żeby zło naprawić. Nie śmiałaby splamiona chociaż jednym grzechem powszednim zjawić się w gronie świętych, nieskalanych. Dlatego odczuwa niezmierną wdzięczność, że może wypłacić się z długów. Ogień ten pali boleśnie, niezmiernie, gdyż miłość dąży nieprzeparcie ku zjednoczeniu, a rozłąka jest jedną męką. Jeśli miłość ziemska matki do dziecka, narzeczonej do narzeczonego, oblubieńca do oblubienicy potrafi dojść do gorączki i do szału, a zawiedziona doprowadzić do rozpaczy, to cóż dopiero miłość o wiele większa, bo nadprzyrodzona! Dowodem niezmierzonej miłości Pana Boga ku nam jest i to, że w nasze ręce złożył losy naszych zmarłych sióstr i braci. Oni sobie pomóc nie mogą, ale według powszechnie przyjętego mniemania, mogą modlić się za swoich orędowników, aby wypraszać im u Boga łaski. Jakże potężne środki mamy do dyspozycji i jak rozliczne, by duszom czyśćcowym nieść pomoc skuteczną: Msze święte i Komunie święte, odpusty, umartwienia, pokuty i modlitwy. To wszystko może się przyczynić do złagodzenia cierpień dusz czyśćcowych i ich skrócenia. Trzeba przyznać, że wśród ludu katolickiego nabożeństwo do dusz czyśćcowych było zawsze bardzo żywe. Świadczą o tym uroczyście urządzane pogrzeby, często zamawiane Msze święte w intencji zmarłych, wypominki doraźne i okresowe itp. W Polsce istnieje nawet zgromadzenie sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, założone przez sługę Bożego o. Honorata, kapucyna. Powszechne są także w Kościele Rzymskim Msze święte gregoriańskie. Istnieje bowiem przekonanie, że po ich odprawieniu (30 Mszy świętych po kolei przez 30 dni) Pan Bóg uwalnia duszę z czyśćca i wprowadza ją do chwały wiecznej. Niech tegoroczny Dzień Zaduszny będzie dla nas sposobnością do ożywienia naszej wiary i umocnieniem duchowej łączności z Tymi, którzy odeszli już z tego świata i oczekują na naszą duchową pomoc.

 

Opracował ks. Krzysztof. Tekst pochodzi z pisma

„Królowa Apostołów” listopad 2009 r.

ZADUSZKI NA CMENTARZU PARAFIALNYM

SAM_2081SAM_2070SAM_2092

 

 

WIĘCEJ ZDJĘĆ…

CZYŚCIEC W DOŚWIADCZENIU ŚWIĘTYCH

 

Każde zgromadzenie zakonne, które powstało w Kościele na przestrzeni jego dziejów, posiada swój własny, specyficzny i odrębny charyzmat. Nie istnieje bowiem jeden wielki charyzmat życia konsekrowanego, lecz istnieje wielka liczba charyzmatów poszczególnych rodzin zakonnych. Charyzmatem, czyli szczególną misją w Kościele, jaką Bóg przez Założycieli powierzył Zgromadzeniu Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, jest niesienie pomocy zmarłym cierpiącym w czyśćcu przez ofiarę życia konsekrowanego, modlitwę oraz prace apostolskie. Zgromadzenie stara się szerzyć również swój charyzmat wśród katolików świeckich poprzez zachęcanie do wspomagania dusz czyśćcowych modlitwą, jałmużną oraz dobrymi czynami spełnianymi z miłości do Boga i bliźnich.

 

Pomoc zmarłym cierpiącym w czyśćcu w doświadczeniu świętych niech stanie się dla nas wszystkich zachętą do świadczenia miłości wobec tych, którzy przekroczyli już próg śmierci.

 

św. Pio z Petrelcinyo Pio

 

Jestem Pietro di Mauro, przezywany Precoco. Zmarłem w tym klasztorze 18 września 1908 r.  W pokoju nr 4, gdy ten klasztor był jeszcze przytułkiem dla bezdomnych, pewnej nocy zasnąłem z palącym się cygarem i moje łóżko zapaliło się. Udusiłem się i spaliłem żywcem. Jestem nadal w czyśćcu i potrzebuję Mszy świętej, aby moja dusza została stąd uwolniona. Pan Bóg pozwolił mi przyjść do ciebie i poprosić o twoje modlitwy. Osobą, którą zmarły poprosił o pomoc jest o. Pio – znany Święty, otaczany kultem na całym świecie.

 

Urodził się 25 maja 1887 r. w Pietrelcinie, w południowych Włoszech. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek i już jako kilkuletnie dziecko wyraził pragnienie wstąpienia do zakonu. Rozpoczynając nowicjat u kapucynów, otrzymał imię Pio. Mimo złego stanu zdrowia w wieku 23 lat otrzymał święcenia kapłańskie. 20 września 1918 r. dostąpił łaski stygmatów, które ukazały się na jego dłoniach, stopach i na boku. Od tej pory zaczęły do niego ściągać tłumy wiernych. Od swojego spowiednika ojca Benedykta otrzymał pozwolenie ofiarowania siebie jako ofiary za grzeszników i za dusze w czyśćcu cierpiące. Jak sam wspomina, jego kontakty z duszami zmarłych były częstsze niż z żyjącymi. Zmarł w opinii świętości 23 września 1968 r. Jan Paweł II ogłosił go świętym 16 czerwca 2002 r., a liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 23 września.

 

Przytoczony wyżej fragment pochodzi z książki Alessio Parente OFMCap Ojciec Pio a dusze czyśćcowe. Stąd 0002LB1U4V542YPN-C116-F4dowiadujemy się, że zmarły Mauro przyszedł do o. Pio w postaci starego człowieka, usiadł obok niego przy kominku i przedstawił się, prosząc o modlitwę. Po odprawieniu Mszy św. w jego intencji o. Pio dowiedział się, że dusza zmarłego powróciła do radości Boga w niebie. O wielkiej miłości, jaką święty żywił do cierpiących na ziemi i w czyśćcu, świadczy fragment jednego z jego listów: Kiedy wiem, że jakaś osoba cierpi na duszy lub ciele, to czegóż bym nie zrobił u Pana, aby ją z tego wyzwolić} Chętnie wziąłbym na siebie wszystkie jej utrapienia, byle tylko zobaczyć ją zbawioną. Na jej korzyść zrzekłbym się też wszystkich zasług takiego cierpienia, jeśli tylko Pan Bóg pozwoliłby mi na to (List 184).

 

Zdarzenie, które poruszyło o. Pio miało miejsce, gdy był jeszcze młodym zakonnikiem. Kiedy przyszedł ogrzać się przy kominku, zdziwił się widokiem czterech zakonników siedzących w milczeniu wokół ognia, z kapturami na głowach. Pozdrowił ich słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, ale żaden nie odpowiedział. Nie rozpoznał żadnego z nich, lecz miał wrażenie, że cierpią. Gdy powtórzył pozdrowienie i nie uzyskał odpowiedzi postanowił zapytać ojca gwardiana, czy są w domy jacyś goście. Ten odpowiedział, że nie i poszli razem w to miejsce. Nikogo już nie było. Później o. Pio zrozumiał, że byli to czterej zakonnicy, którzy odbywali swój czyściec w miejscu, gdzie obrazili Pana Boga. Całą noc modlił się przed Najświętszym Sakramentem, aby uwolnić ich z czyśćca.

 

Innym razem, gdy o. Pio modlił się na chórze, usłyszał zgrzyty i skrzypnięcia dochodzące z kościoła. Od strony bocznych ołtarzy słychać było spadające świece i świeczniki. Wychylił się z balkonu chóru i zobaczył stojącego bez ruchu młodego brata. Co tam robisz – zapytał, ale trwało milczenie. Ojciec Pio jeszcze raz głośno zawołał: Ej! Co ty tam robisz?. Braciszek odpowiedział: Odbywam tutaj swój czyściec. Byłem studentem w tym klasztorze i tutaj muszę teraz odpokutować za brak pilności w wykonywaniu moich kościelnych obowiązków. No więc posłuchaj! – odpowiedział Ojciec Pio – Jutro odprawię za ciebie Mszę świętą, lecz nie wolno ci tu więcej przychodzić.

 

Obydwa przykłady opisane w książce o. Parente pokazują jak ważna jest wierność w wypełnianiu obowiązków. Być może często przyzwyczajamy się do tego, co robimy tak, że nie myślimy nawet o intencji jaką moglibyśmy w danej chwili wzbudzić. Czasem mogłaby wystarczyć nasza gorliwość w pracy ofiarowana za tych, którzy zgrzeszyli na ziemi zaniedbaniem. Takiego życia oddanego Bogu i ludziom uczy nas o. Pio, który przez modlitwę poznawał swego Stwórcę i pielęgnował swą miłość do żywych i umarłych. Był przekonany, że w celebrowanych przez niego Mszach św. uczestniczy więcej zmarłych, niż żywych i więcej zmarłych, niż żywych prosi go o modlitwę. O sobie zwykł mówić, że jest tylko bratem, który się modli. Całe życie o. Pio było ofiarą za Kościół pielgrzymujący na ziemi i cierpiący w czyśćcu.

 

 

s. Anna Pękowska

Tekst pochodzi z Tygodnika „Miłujcie się”

 

 

 

Facebook